Pokrecil podluzna, krotko ostrzyzona glowa. Staral sie nie pokazac po sobie, ze stanowi zniecierpliwiony, moze przestraszony. -Dopiero przyjechalismy. Dotychczas nie rozumiem formie. Starsza agentka Cavalierre kazala mi tutaj zaczekac. Obecne jej przystępowanie. Otworzylem szklane drzwi. Przystanalem na sekundy przy bankomatow, zeby sie troche skupic oraz przygotowac. W korytarzu zobaczylem Kyle'a oraz Betsey Cavalierre. Opowiadali z starym mezczyzna, ktory, sadzac po wygladzie, mogl byc dyrektorem placówce ewentualnie jego zastepca. Nie dostrzeglem zadnych cial. Jezu, jednakowoż owo mozliwe? -Zawiadom miejscowa policje, Kyle. Wysla tam radiowozy. Pokrecilem glowa oraz przewrocilem oczami. Kyle zauwazyl marszczy zaś błyskawicznie podszedl blizej. Cavalierre nie odstepowala go na akt, jakby byla do niego przymocowana. -To rarytas, Alex - powiedzial. - Nikt tutaj nie ucierpial. Zabrali forse oraz uciekli sie. Dążymy do zakładu naczelnego. Jego strefa oraz corka byly zakladniczkami. Telefon nie odpowiada. On również agentka Cavalierre zaskoczyli w strone wyjscia. Wreszcie zapytalem o toż, co nie dawalo mi spokoju, z chwili kiedy odebralem telefon Kyle'a w szpitalu. -Znak z banku dotarl bezposrednio do FBI? -Jednak wszak nie do biurowca naczelnego, tak? Betsey Cavalierre odwrocila sie do wyrabia z doskonałego bycia. -First Union, Chase, First Virginia oraz Citibank sa chwilowo polaczone spośród nami. Jedni oczywiście postanowili, nie namawialismy ich. Na fakt nastepnego skoku sciagnelismy do Obszaru Kolumbii kilkudziesieciu dodatkowych agentow. Przyjechalismy do Rosslyn po niecalych dziesieciu minutach. Ale zdazyli uciec. -Daliscie w koncu znac miejscowej policji? - zapytalem. -Dzwonilismy do nich. Akurat planujemy nikomu deptac po śladach, jesli nie musimy. Juz jada do banku. -Najpierw jedni przetestujemy, co tam sie dzieje - odpowiedziala za Kyle'a agentka Cavalierre. - Ci zabojcy nie popelniaja bledow. My tez nie mozemy. Nie byla wobec mnie zbytnio przyjazna. Mowila zniecierpliwionym tonem. Nie podobalo mi sie toż. Ale najwyrazniej nie obchodzilo ja, co mysle. -W Rosslyn stanowi nieźle łatwa policja - upieralem sie. - Wspolpracowalem juz kiedys spośród nimi. I wy? Czulem sie w obowiazku bronic kolegow, ktorych odpowiednio znalem. -Wiesz, ile zalezy z pierwotnej odpowiedzi. W ostatnim motyw. Betsey ma działki. Nie mozemy popelniac bledow, albowiem oni ich nie popelniaja. Kyle uniosl swoje walkie-talkie. Nastepne drzwi. Tylne schody wiodace na pietro. Jeszcze cisza.